Co robić, gdy nie wiemy, co robić, czyli trudne sytuacje i dzieciaki cz. 1

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

fot. Pixabay

fot. Pixabay

Po ostatnim tekście  „Prośby, groźby i szantażowanie, czyli 10 zdań zakazanych” wiele osób pisało w komentarzach i wiadomościach prywatnych, że przydałoby się podanie konkretnych metod i technik rozwiązywania sytuacji trudnych. Że wszystko fajnie, artykuł super, wiedzą, czego nie powinni mówić, co jest nienajlepszym rozwiązaniem, ale brak im pomysłów na inne działania. Spróbuję zatem podzielić się wiedzą, doświadczeniem i mądrościami z literatury pedagogicznej.

Na wstępie zaznaczmy jednak jedną ważną rzecz – cudów nie ma, więc nie oczekujcie, że jest jakaś supertajna metoda, która zapewni wam wychowawcze powodzenie i spokój. Dzieciaki to nie matematyka, tutaj nie ma jedynego słusznego wzoru, nie da się pod X podstawić malucha, pod Y daną sytuację i otrzymać idealny wynik. Ale nie jesteśmy całkiem bez szans, bo choć do każdego dziecka należy podejść indywidualnie, to są pewne rzeczy, które działają na zdecydowana większość z nich :)

rys. Karolina Czerwińska- Ilustratiks

rys. Karolina Czerwińska- Ilustratiks

Na początek kilka rzeczy, o których trzeba pamiętać niezależnie od sytuacji:

1. ZACHOWAJCIE SPOKÓJ

W końcu tylko spokój może nas uratować ;) Choć czasami nie jest łatwo, w środku aż wrze i mamy wrażenie, że zaraz wyrośnie nam druga głowa i zacznie zjadać wszystkich dookoła, to trzeba nad tym zapanować. Policzcie do dziesięciu (lub pięćdziesięciu), odśpiewajcie w głowie Makarenę, pomyślcie o wszystkich brzydkich wyrazach, jakie znacie i dopiero bierzcie się do interwencji – jeśli oczywiście sytuacja nie wymaga natychmiastowej reakcji (typu dziecko na środku drogi i rozpędzony motor). Po co potem wyrzucać sobie, że poniosły nas nerwy, że to jedno zdanie niepotrzebnie padło, że bez sensu tak to załatwiliśmy – lepiej dać sobie minutkę. Poza tym wywrzeszczane nie oznacza lepiej zrozumiałe – wręcz przeciwnie.

2. MIEJCIE W NOSIE OPINIE INNYCH

Zawsze znajdzie się ktoś, kto skomentuje, będzie się gapił, wygłosi wszem i wobec swoją ocenę, zwróci uwagę. Ale miejcie w nosie takie rzeczy – to jest wasze dziecko i to nim macie się przejmować, a nie opiniami obcych osób. Ono jest najważniejsze.

3. ZIGNORUJCIE TO, CO MOŻNA ZIGNOROWAĆ

Marudzenie, narzekanie, wywracanie oczami, fochy, głośne wzdychanie – to są przykłady zachowań, które jak najbardziej można ignorować. A nawet lepiej, gdy tak właśnie postąpicie – zwracając na nie uwagę możecie nieświadomie tylko wzmacniać je w dziecku. W końcu po coś marudzi, w jakimś celu wzdycha znacząco – najprawdopodobniej po to, byś jakoś zareagował! I to nie jest tak, że zostajecie bierni i nic nie robicie – ignorowanie pewnych zachowań też jest sposobem reakcji.

4. ODPUŚĆCIE TO, CO MOŻNA ODPUŚCIĆ

Jeśli co rano kłócicie się z dzieckiem o to, że ma założyć skarpetki do pary, a ono co rano zakłada dwie różne, to może należałoby już przestać i po prostu odpuścić ten temat? A nich sobie nosi różne skarpety, nikomu tym krzywdy przecież nie robi! Jeśli w supermarkecie wasz kilkulatek wpada w szał, robi padalca, wymusza, krzyczy i wrzeszczy, to zróbcie wszystko, by go na zakupy nie ciągać. Jeśli maluch pluje brokułami i odmawia jedzenia ryżu, to nie próbujcie na siłę przekonać go do tych smaków. Czasami najlepszą metodą jest przyjęcie do wiadomości, że trzeba z czegoś zrezygnować, dać sobie spokój z „walką” i odpuścić. Oczywiście, jeśli nikomu nie dzieje się przez to krzywda – np. bicia i wyzywania rówieśników nie można lekceważyć.

5.  DARUJCIE SOBIE DŁUGIE TŁUMACZENIA I MONOLOGI

Wszyscy dobrze wiemy, że dzieciakom trzeba tłumaczyć świat i wyjaśniać po co, dlaczego i jak, ale jak w przypadku wielu rzeczy, wzięliśmy to sobie za bardzo do serca i nawet tutaj mamy skłonność do przesady. Bo trzylatek nie potrzebuje wywodów natury filozoficznej i dłuuuuuuuugich tłumaczeń – wiele z nich po trzecim zdaniu już zapomina, o co chodziło i o jakiej sytuacji mówimy.  Nie trzeba wdawać się w szczegóły, wywlekać na światło dzienne każdego detalu i sięgać do sedna rzeczy – krótko, zwięźle i na temat, drodzy dorośli! Mówcie tak, żeby dziecko było w stanie was zrozumieć, dostosujcie rozmowę do jego możliwości. A czasami nawet nie oczekujcie ze strony dziecka wielkiego zrozumienia – po prostu powiedzcie mu, że trzeba postąpić w dany sposób, bo taka jest zasada i tyle. Dyskutować będziecie ze starszymi dziećmi – poczekajcie na wiek nastoletni ;)

No i nie tłumaczcie jeśli dziecko jest w niebezpieczeństwie, tylko od razu działajcie – przekonywanie malucha, by zszedł z trasy jadącego samochodu albo czekanie aż zrozumie, że ten płonący patyk, który trzyma w ręce jest niebezpieczny, może być tragiczne w skutkach. Więc w takich sytuacjach najpierw działajcie, a potem tłumaczcie.

Uff, podstawy mamy już za sobą, czas na konkrety. Ale to już w kolejnym wpisie – zapraszam! :) Wpadnijcie też po więcej na profil bloga na Facebooku :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Facebook
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×