Prośby, groźby i szantażowanie, czyli 10 zdań zakazanych (za które dorosłych powinni karać)

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×
fot. Pixabay

fot. Pixabay

Przekonanie do pewnych rzeczy kilkulatka nieraz graniczy z cudem – wszelkie próby negocjacji są bezcelowe, bo mały szkrab woła „nie”, zaczyna się dąsać, strzelać focha albo robi tzw. „padalca” na sklepową podłogę. I co teraz? Jak zareagować? Co zrobić, żeby przerwać tę nierówną walkę? Trudno jest cokolwiek poradzić, bo każde dziecko jest inne i na każdego zadziała coś zupełnie innego. Ale dzisiaj nie o ty, jak z dziećmi rozmawiać, ale o tym, czego absolutnie mówić im nie wolno. Bo mamy tendencję do tego by „prosić” o coś dziecko w bardzo brzydki sposób – posługując się groźbami, straszeniem, szantażowaniem i przekupstwem.

Ja wiem, że czasami nie mamy siły, że czas goni, że inne problemy nas gniotą, ale słysząc niektóre zdania wypowiadane do maluchów, aż włos się jeży na głowie. Bo tutaj już nie chodzi o przekonanie do czegoś dziecka, ale o to, że pozbawia się go w pewien sposób godności, szacunku i poczucia bezpieczeństwa. Zdziwieni? Zaskoczeni? To nie są słowa wzięte z kosmosu, ale z życia – usłyszane w sklepie, w tramwaju, na ulicy, na poczcie. Posłuchajcie uważnie dookoła rozmów dorosłych z dziećmi, przeanalizujcie swoje wypowiedzi, bo te 10 zdań pojawia się w nich zdecydowanie zbyt często.

rys. Karolina Czerwińska - Ilustratiks

rys. Karolina Czerwińska – Ilustratiks

Inne dzieci będą się z ciebie śmiały

Świetny sposób na obniżenie samooceny i poczucia własnej wartości dziecka. To też doskonała metoda na wyrobienie w nim lęku przed oceną innych i wpędzenie w poczucie wstydu. Tak, żeby potem bał się wyróżniać, być oryginalnym i wyjątkowym – ale zaraz, zaraz, cz właśnie nie o tym marzy wielu rodziców?

Nikt nie będzie cię lubił/ nie będzie chciał się z tobą bawić

Straszenie zerwaniem relacji lub obniżeniem statusu społecznego to okropna praktyka! Dla dzieci ich rówieśnicy są bardzo ważni, to ich grupa odniesienia. Nie wmawiajmy jednak dziecku, że musi robić wszystko – nawet to, na co nie ma ochoty – żeby inni je lubili i akceptowali.

Kupię ci kinder jajo/ czekoladę/ chipsy

A jak będziesz starszy to tablet, laptop, smartfon, dron, motorówkę, jeepa i apartament nad morzem. No co, w końcu apatyt rośnie w miarę przekupywania. Jest jeszcze jedna wada tej metody – przekonanie dziecka, że dla rzeczy materialnych lub pieniędzy można zrobić wszystko.

Bo zaraz pani cię zabierze!

Pewnie, niech się dziecko boi, niech straci poczucie bezpieczeństwa i zaufanie, odwagę do poznawania świata. No i co wam ta przypadkowa pani lub pan winni, że robicie z nich okrutnych i bezwzględnych porywaczy?

Zostawię cię tutaj samego, pójdę sobie

I znowu niszczymy zaufanie dziecka do nas, jego spokój i poczucie bezpieczeństwa. Strach jest przecież taki wychowawczy. Bo jak się dziecko boi, to w końcu robi to, co chcemy. Pytanie tylko, czy chcemy wychowywać, czy zniewalać?

rys. Karolina Czerwińska - Ilustratiks

rys. Karolina Czerwińska – Ilustratiks

Nie zachowuj się jak głupek/ nienormalny/ idiota

To jest po prostu obrażanie dziecka, brak szacunku i naruszanie jego godności. Wyzywanie to nie jest metoda, ale forma przemocy słownej. Wy lubicie, jak ktoś tak do was mówi?

O, tam idzie pan policjant, zaraz da ci karę

Nie straszcie nigdy policjantem, strażakiem czy lekarzem dzieci! To są służby, które mają ratować i choć poglądy rodziców bywają różne, to kilkulatek nie musi o nich wiedzieć, za to powinien znać numer alarmowy i nie bać się, w razie zgubienia, wypadku czy innej sytuacji kryzysowej, poprosić o pomoc.

Bo mamusia/ tatuś się zdenerwuje i przestanie cię kochać

Czyli wpajanie dziecku, że na czyjąś miłość trzeba sobie zasłużyć grzecznym zachowaniem, że niezgoda na coś spowoduje utratę uczucia. Trzeba się w miłości podporządkować i zapomnieć o własnym zdaniu, bo jak się ktoś zdenerwuje to po kochaniu. Serio, tego chcecie nauczyć dzieci?

Wszyscy na ciebie patrzą, ale wstyd, nieładnie

I po co to tak zawstydzać, wzbudzać poczucie winy i osłabiać pewność siebie? A potem zdziwienie, że dziecko jest nieśmiałe, boi się kontaktów, jakieś takie mało przebojowe jest. Publiczne upokarzanie nikomu nie służy – w miarę możliwości rozmawiajcie z dziećmi w cztery oczy i upominajcie bez zwracania uwagi wszystkich dookoła.

Jak będziesz niegrzeczna pójdziesz do domu dziecka

To jedno z najokropniejszych zdań jakie usłyszałam – i to z ust dziecka, które znało je od swojej mamy! Przede wszystkim, nigdy, przenigdy nie mówcie dziecku, że je oddacie, porzucicie, opuścicie jeśli będzie zachowywać się nie tak, jak chcecie. Ono ma wam ufać, czuć się przy was bezpiecznie, macie być jego ostoją i pewnikiem. A poza tym, nie budujcie przekonania, że domy dziecka są dla łobuzów, niegrzecznych czy złych dzieci – nikt tam nie chce trafić i często wiąże się to z wielkimi tragediami i smutnymi historiami. Więcej empatii i życzliwości!

Zanim zaczniecie do czegoś usilnie dziecko przekonywać i namawiać, spróbujcie najpierw poznać powody jego odmowy i sprzeciwu. Być może wynika to z lęków, strachu, niewiedzy dziecka. Może wystarczy wytłumaczenie i spokojna rozmowa, wyjaśnienie po co i dlaczego. A może trzeba będzie odpuścić (jeśli oczywiście można, bo np. w kwestiach zdrowotnych czasami się nie da) – w końcu nie na wszystko dziecko musi mieć ochotę i ma prawo do wyznaczania swoich granic.

Zapisz

Zapisz

,
7 comments on “Prośby, groźby i szantażowanie, czyli 10 zdań zakazanych (za które dorosłych powinni karać)
  1. Dlatego nie ma co gadać tylko najlepiej mieć pod ręką paralizator ;) a tak na poważnie to kiedyś w sklepie właśnie jakaś mama powiedziała do swojej pociechy wskazując na mnie, że jeśli się nie uspokoi to pani go zabierze. Powiem szczerze, że sama uciekłam.

    • W większości podzielam zdanie autora co do nieprawidłowości stosowania takich pouczeń. Jednocześnie muszę przyznać, że łatwo jest krytykować, trudno znaleźć właściwe w tych przypadkach rozwiązanie. Wiec skoro już wytykamy błędy, to może warto napisać też w artykule, co i jak należy powiedzieć, by do dziecka przemówić. Zastosowanie zwrotu typu „bo cię nikt nie będzie lubił” jest polecane w poradnikach w przypadku agresji skierowanej w kierunku innych ludzi i dzieci, jako konsekwencja takiego zachowania. Wszystkie pozostałe zwroty pamiętam z własnego dorastania i również wzdrygam się, gdy je słyszę lub o nich czytam. Skoro więc nie zawsze jako rodzic wiem co powiedzieć, zamiast reprymendy, chętniej przeczytałabym, co ty robisz, żeby stosownie, bez gróźb, szantażu i zawstydzania przemówić do dziecka. Może wzięłabym z ciebie przykład…

      • Myślę, że artykuł wywołuje refleksję nad błędami, które jako rodzice popełniamy i o to pewnie autorce chodziło. Wg mnie post zwraca uwagę na ważne aspekty wychowania. W swoim postępowaniu z dziećmi, jak i w ogóle w relacjach z innymi rzeczywiście szukamy jednak rozwiązań. Sama pochyliłam się jakiś czas temu nad tym problemem tu: http://och-wychowanie.blog.pl/2017/01/26/8-sposobow-ktore-na-pewno-przekresla-szanse-na-porozumienie/ Skuteczne zasady, które wymieniam, mają charakter uniwersalny i myślę, że warto się do nich odwoływać, jednak sami musimy zachować uważność na to, co u nas najlepiej zadziała.

  2. bosz……myślałam,że to jakiś mądry art.a to tanizna psychologiczna z lat 90…najlepiej nic do dzieci nie mówić ,niech niczego się nie boją szczególnie obcych,a i niech robią co chcą autor/ka w swej mądrości zapomniała dopisać jakie słowa w zamian,zwiekszyło by to wiarygodność, bynajmniej u części o tych samych rozhisteryzowanych poglądach

  3. Male sprostiwania powinny byc. Owszem dziecko nie powinno sie uczyc, ze jest zle, ze ludzie to potwory etc. Ale dla innych rodzicow co wypowiadaja takie i podobne slowa co jest napisane powinna Pani dopisac co moze wzamian powiedziec. Jak jej dziecko bedzie krzyczalo w sklepie i nie moze powiedziec jak wczesniej ze Pani ja zabierze to co ma.zrobic. bo inaczej jeszcze sama sie przestraszy i zacznie plakac.

  4. Żeby przekonać dziecko bez wyżej wymienionych metod trzeba posługiwać się wyobraźnią i cierpliwością. Co do większości jestem w szoku, że w ogóle rodzice mogą tak mówić do dziecka ale z niektórymi nie popadajmy w przesadę. Mój synek lat 4 raz zrywać zaczął plakaty z słupa ogłoszeniowego i prośby, zamienniki i inne metody nic nie dały. Dopiero jak powiedziałam, że może policja przyjechać po niego to stanął i zapytał czy na sygnale i kiedy konkretnie :-) podziałało o tyle, że koniecznie chciał znać szczegóły i dopytywał np. czy radiowozem busem itp.

  5. Słyszałem pewną anegdotę a raczej opowieść z życia wziętą. I niestety sprawdza się to i w dorosłym życiu. Mama spacerując po plaży z pewnym dzieciakiem (bardzo płaczliwym i wymuszającym wszystko w ten sposób) uciekającym, nie posłusznym co także i jemu zagrażało (fale itp.itd). Otóż widzący to marynarz podszedł i powiedział krótko lecz donośnym głosem „Idziesz sk… do Mamusi czy nie” i problem rozwiązany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Facebook
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×