Dorośli- mistrzowie demotywacji. 7 zdań, którymi podcinamy skrzydła dzieciakom

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×
fot. Pixabay

fot. Pixabay

Dzieciaki to energia, dynamika i szybkość. Potrafią biegać, skakać, fikać koziołki i regenerują się w zastraszającym wręcz tempie. Mają mnóstwo pomysłów na zajęcia i zabawy, są ciekawe (a nawet ciekawskie ;) ), nie boją się marzyć i planują nie zawsze możliwe do spełnienia rzeczy. I tak powinno być, bo dzieciństwo ma być czasem beztroski, wiary w to, że niemożliwe jest możliwe i można osiągnąć wszystko, o czym się tylko zamarzy.

Niestety często dorośli swoim realizmem (a może nawet pesymizmem), twardym stąpaniem po ziemi i brutalną szczerością podcinają dzieciom skrzydła, sprowadzają ich na ziemię i najzwyczajniej w świecie demotywują. Często robią to z pośpiechu, pod wpływem stresu i własnych emocji, albo zupełnie nieświadomie, chcąc oszczędzić maluchom rozczarowania i zawodu. Jakby zapomnieli, że w bycie dzieckiem wpisane jest fantazjowanie i widzenia świata w różowych kolorach.

Słyszę to niemal każdego dnia – na ulicy, w sklepie, w tramwaju, czasem na przedszkolnych korytarzach. Ba! Sama pewnie też mam na sumieniu o kilka zbyt wiele powiedzianych słów, niewłaściwie, ze zbyt małym entuzjazmem i wiarą w dziecięcych planów urzeczywistnienie – ale kto może o sobie powiedzieć, że nigdy nie zdarzyła mu się taka „wpadka”? Zresztą, nie chodzi o to by być idealnym, ale by swoje błędy zauważać i starać się ich ponownie nie popełniać. Oto siedem przykładowych zdań- demotywatorów, które możecie śmiało (i na zawsze) wyrzucić ze swojego słownika.

1.       To jest słońce? A gdzie promienie? Co to za kolor?

No tak, bo rysować można tylko według ogólnie przyjętego wzoru i nie ma miejsca na interpretację własną i twórczą inwencję? Często jesteśmy tak przyzwyczajeni do schematów (jak słońce to koło z promyczkami, jak bałwanek to tylko z trzech kół, a jak latające ptaszki, to takie w kształcie małej litery m), że nie zauważamy świetnego pomysłu, nowego podejścia i wyobraźni dziecka. A szkoda, bo przecież kreatywność to coś, czego nie da się ot tak nauczyć.

2.       A co dostała Kasia?

Czyli porównywanie, oceniania na podstawie osiągnięć innych lub ich porażek. Drodzy rodzice, czas zapomnieć o kolegach i koleżankach z klasy waszego dziecka – ich oceny to sprawa innej mamy i innego taty. Skupcie się na wysiłku i pracy włożonej przez waszą pociechę, doceńcie starania i motywujcie mądrym chwaleniem.

3.       Czwórka? Świetnie, ale gdybyś pouczył się trochę więcej byłaby piątka.

Takie podejście umniejsza wysiłek i włożoną pracę dziecka w zdobycie dobrej oceny, deprecjonuje osiągniętą ocenę. Nie każdy może być geniuszem ze wszystkich dziedzin- czasami czwórka z matmy albo trója z biologii daje więcej satysfakcji i wymaga więcej wysiłku niż szóstka. „Każdy jest geniuszem. Ale jeśli zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności wspinania się na drzewa, to przez całe życie będzie myślała, że jest głupia”. Zapamiętajcie dobrze to zdanie!

fot. Pixabay

fot. Pixabay            Nie podcinaj dzieciom skrzydeł- pozwól im latać!

4.       Przecież to nie tak, daj, pokażę ci jak to trzeba zrobić.

Czasami jesteśmy tak przekonani o własnej genialności i racji, pewni tego, że robimy coś w najlepszy możliwy sposób, że nie pozwalamy dzieciakom na znalezienie własnej drogi postępowania i własnych rozwiązań. Dajemy milion dobrych rad, o które nikt nas nie prosi, podsuwamy nasze „patenty” lub wyręczamy dzieciaki, bo przecież tak dobrze wiemy, jak trzeba coś zrobić! A może nasza pociecha znajdzie swój sposób na rozwiązanie danej sytuacji? To, że dziecko chce coś zrobić inaczej, po swojemu, zupełnie odwrotnie, nie znaczy, że zrobi to źle i bez sensu!

5.       Piękny rysunek, super. A teraz szybko, ubieraj się.

Pochwała nie może być powiedziana od niechcenia i mechanicznie, brzmieć „super”, „fajnie” albo „ekstra” za każdym razem i bez względu na to, co dziecko narysowało czy zrobiło. Powinna opisywać to, co widzimy lub czujemy i nie może mieć charakteru oceniającego. Lepiej powiedzieć „widzę, że pokolorowałeś bardzo dokładnie i użyłeś wielu kolorów” albo „wszystkie zabawki poukładałaś na półkach, a klocki są schowane do skrzyni, pokój wygląda bardzo czysto”. Dobrze jest też dodać zdanie, które pozwoli dziecku na samodzielne wystawienie sobie oceny i pochwalenie się, np. „jak to zrobiłeś?” albo „jak to wymyśliłaś?”. Dzięki temu dziecko zyska większą samoświadomość i uznanie dla swoich umiejętności, podniesie swoja samoocenę i pewność siebie.

6.       Lepiej to zostaw, będzie szybciej jak zrobię to sam.

Wyręczanie prowadzi jedynie do wyrobienia w dzieciach wyuczonej bezradności, obniża ich poczucie sprawstwa i samoocenę! Skoro najbliższa osoba nie wierzy dziecku, że da sobie radę z danym zadaniem, to dlaczego ma ono wierzyć samo w siebie? Rodzice, uwierzcie w swoje dzieci i pozwólcie im na bycie samodzielnymi! Często potrafią o wiele więcej niż Wam się wydaje. Nie od razu się uda, nie od razu będzie dobrze, ale wszystko wymaga prób i treningu – wszak nawet Rzymu nie zbudowano w jeden dzień ;)

7.       To nie dla ciebie, ty tego nie umiesz.

Czyli negatywna ocena możliwości i umiejętności dziecka jeszcze zanim spróbowało poradzić sobie z jakimś zadaniem. Oczywiście nie chodzi tutaj o sytuację, gdy pięciolatek chce pożyczyć kluczyki od samochodu albo uparł się, że pohasa z piłą mechaniczną w ogródku. Poza tym, nawet jeśli dziecko faktycznie nie poradzi sobie z czymś samo, to ma przecież wspaniałych rodziców obok, którzy z chęcią mu pomogą, prawda? :)

Dajcie znać, co o tym myślicie i czy macie podobne lub całkiem inne spostrzeżenia – komentarze mile widziane tutaj i na facebook’owym profilu Aga i dzieciaki :)

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Facebook
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×