Survivalowa przeszłość, czyli jak, do licha, udało nam się przeżyć?

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Nasza rzeczywistość jest bardzo dziwna. Z jednej strony żyjemy dłużej, zdrowiej i wygodniej, z drugiej biegniemy, śpieszymy się i nie mamy czasu na korzystanie z tych wszystkich dobrodziejstw i ulepszeń, jakie daje nam cywilizacja i postęp technologiczny.

Internet umożliwia nam kontakt z niemal każdym zakątkiem świata, ale jest też okropnym pożeraczem czasu (ach, te filmiki i fejsbukowe znajomości!).  Samochód ułatwia dotarcie z punktu A do punktu B, ale rozleniwia nas (i poszerza ;D) i przyczynia się do zanieczyszczenia środowiska. Smartfony z milionem aplikacji są świetną rozrywką, ale też odcinają nas od otoczenia  i zubożają nasze kontakty społeczne.

Dzieciaki te wszystkie tablety, telefony, samoloty, internety i zmywarki przyjmują jako coś oczywistego, ale przecież jeszcze 20 – 30 lat temu ludzie żyli zupełnie inaczej, także i ci najmłodsi. Zamiast Minecrafta był Eurobiznes, znajomi z fejsbuka byli po prostu kolegami z podwórka, zamiast wygodnego fotelika w samochodzie był klucz na szyi i przestrogi rodziców, a zamiast kremu na słońce z wysokim filtrem okłady z zimnego kefiru po powrocie do domu ;) Absolutnie nie twierdzę, że wtedy było lepiej i nie psioczę na zachodzące zmiany, ale zadajmy sobie jedno podstawowe pytanie- jak, do licha, udało nam się przeżyć?!

Foteliki samochodowe

Dzisiaj zapinamy dzieciaki w przypominające stanowisko kosmonauty foteliki, bezpiecznie wozimy je od pierwszej jazdy samochodem do wieku nastoletniego (i bardzo dobrze!). Kiedyś wskakiwało się do małego fiata całą grupą albo ładowało się na pakę od Żuka sąsiada. Ubaw po pasy… znaczy pachy, bo o pasach nikt wtedy nie myślał ;)

Alergie

To plaga współczesności, bo chyba nie ma grupy przedszkolnej, w której nie znalazłby się co najmniej jeden alergik, a kucharze z dietami bezmlecznymi i bezglutenowymi muszą być za pan brat. Alergiczny katar i kichanie to też stały punkt programu, które w przedszkolu nadawany jest niezależnie od pory roku ;)

Krem do opalania

Wakacje mojego dzieciństwa to całe dnie na basenie lub nad jeziorem, a po powrocie zimny kefirek, który babcia szczodrze nakładała na czerwone plecy i ramiona :D Z dzisiejszymi filtrami takie „spalenie się” jest chyba niemożliwe.

IMG_0001 - Kopia (2)

rys. Karolina Czerwińska

Bezpieczne place zabaw

Z miękkim podłożem, piaskiem, atestowane, sprawdzane i testowane to luksus dla dzieciaków i większy spokój rodziców. I choć nie da się ukryć, że jest bezpieczniej, to czasami szkoda, że dzieciaki nie znają trzepaka, nie wspinają się na drzewa i nie łażą po płotach jak to drzewiej bywało ;)

Kask rowerowy

Za guzami, szwami na głowie i wizytami na ostrym dyżurze raczej nikt nie tęskni, ale jak udało się nam zorganizować zawody żużlowe dookoła podwórka (na rowerach oczywiście) albo szaleńcze wyścigi składaków i nie kończyć każdego dnia wizytą u chirurga?

Antybakteryjne mydła

Pamiętam grupowe picie z jednej butelki (z obowiązkowym przetarciem ręką, co by było higienicznie :D), smak jabłka z piaskiem (podmuchane, wyczyszczone, długo nie leżało) i mycie rąk w kałużach (do domu było daleko), a o antybakteryjnych mydłach nikt wtedy nie słyszał. Mycie rąk to podstawa i nie namawiam do porzucenia tego dobrego nawyku, ale zastanawia mnie, jakim cudem wszyscy przeżyli takie spartańskie warunki i mało tego – cieszyli się całkiem dobrym zdrowiem?

Jeżdżenie wszędzie samochodem

Spacery z dzisiejszymi przedszkolakami to czasami prawdziwa udręka. Są dzieciaki, które po pięciu metrach od przedszkolnej furtki zaczynają narzekanie na bolące nogi, zmęczenie i marudzą, że chcą już wracać. Ale cóż tu się dziwić, skoro jedyny spacer jakie znają, to ten z domu do garażu albo między półkami w supermarkecie.

Internet

Kiedy rozmawiam z dzieciakami o technologiach i opowiadam im jak to kiedyś było, to nie są w stanie pojąć, że można było żyć inaczej. Jak to nie było allegro? Jak to nie można było zadzwonić? Dlaczego nie oglądało się MiniMini? Co za okropne czasy bez tabletów, tysięcy aplikacji i filmików na you tubie!

Różnorodne zajęcia dodatkowe

Byłam dzieckiem, które nie miało zajęć dodatkowych. Trochę żałuję, bo może byłabym świetną pianistką albo mówiłabym biegle po niemiecku, ale przecież nigdy nie jest za późno na rozwijanie swoich pasji :) Dzisiejsze dzieciaki mają mnóstwo możliwości – angielski, basen czy tańce to już niemal podstawa – a oferta zajęć dodatkowych jest bajecznie bogata i ciągle się poszerza. Niestety, czasami rodzice zapominają, że co za dużo to niezdrowo- niektóre maluchy są wręcz przeładowane i nie mają czasu na zabawę, czy coś, co jest dla nich najważniejsze. Nic na siłę i wszystko z umiarem!

Macie jakieś własne spostrzeżenia? Podzielcie się nimi w komentarzach lub na profilu Aga i dzieciaki na Facebooku :) Zapraszam do dyskusji!

 

,,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Facebook
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×